WYDZIAŁY

Z troską patrzę na uczelnie regionalne, takie jak UwB

Łukasz Kierznowski jest dopiero u progu swojej zawodowej kariery, ale już wiele osiągnął. Można powiedzieć, że jest doskonałym przykładem na to, że niepowodzenie można przekuć w sukces, jeśli jest się wystarczająco zdeterminowanym i odważnym. Gdyby matura poszła mu jak z płatka, nie byłby dzisiaj liczącym się specjalistą w zakresie szkolnictwa wyższego i nie napisałby na ten temat dwóch zajmujących książek.

Od początku miał jasno sprecyzowane plany. Zawsze chciał iść na studia prawnicze. Już w katolickim liceum w Białymstoku, do którego uczęszczał, interesował się naukami społecznymi. Wybrał też klasę o takim profilu i przedmioty na maturze, które maksymalizowały jego szanse dostania się na prawo na Uniwersytecie w Białymstoku.

- I kiedy miałem już te 19 lat, konkretne plany na przyszłość i stałem u progu dorosłości, spotkało mnie duże rozczarowanie – opowiada. - Moja matura została nieprawidłowo oceniona. Egzaminator zaniżył jej wynik, nie przyznając punktów tam, gdzie powinien. Na dodatek chodziło o WOS, przedmiot, który miałem wykorzystać w rekrutacji na prawo. Teraz są już jasne procedury odwoławcze, wiadomo jak postępować w takiej sytuacji, ale gdy zdawałem maturę, czyli w 2011 roku, tego wszystkiego nie było.

Dopiero kilka lat później o problemie nieprawidłowego oceniania matur w Polsce zrobiło się głośno za sprawą maturzystki Kingi Jasiewicz, która pozwała komisję egzaminacyjną do sądu. Na kanwie tej medialnej sprawy znowelizowano przepisy, przewidując po stronie maturzystów kilkustopniową procedurę odwoławczą. Gdy jednak w 2011 roku Łukasz Kierznowski pojechał do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży, zacytowano mu przepis – „Wynik jest ostateczny”.

- Moim pierwszym bezpośrednim zetknięciem z prawem była więc kilkumiesięczna walka z urzędnikami prowadzona w sprawie, w której przepisy pozostawiały bardzo wiele do życzenia, a stawką była moja przyszłość - opowiada. Po wielu wizytach w OKE, dziesiątkach rozmów, pism i monitów udało mu się coś, co wówczas było jeszcze dość rzadkie – uznano błąd egzaminatora i podniesiono wynik, mimo że teoretycznie był ostateczny.

Dodano jednak tylko część punktów, co nie wystarczyło, by dostać się na wymarzone prawo, a dalsze starania nie miały sensu – była końcówka września, zbliżał się rok akademicki. Zaczął więc studiować administrację na Wydziale Prawa UwB. Rok później raz jeszcze przystąpił do matury i rok akademicki 2012/2013 rozpoczął już jako student dwóch kierunków dziennych: prawa i administracji. W toku studiów angażował się w dziesiątki różnych aktywności. Działał w kołach naukowych, w organizacjach studenckich, udzielał się w samorządzie studenckim, gdzie był m.in. przewodniczącym rady wydziałowej samorządu, pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Prawnej Parlamentu Studenckiego. Zasiadał też w Radzie Wydziału Prawa i Senacie UwB.

- Chcąc nie chcąc, wszystko to kierowało mnie w stronę głębszego poznawania prawa o szkolnictwie wyższym i nauce. Paradoksalnie, z tego maturalnego niepowodzenia wzięło się moje zainteresowanie prawem edukacyjnym, które z czasem stało się moją naukową i zawodową specjalizacją - podsumowuje.

Pierwsza książka, jaką wydał, dotyczyła… egzaminu maturalnego. Drugą, niedawno ukończoną, poświęcił prawnej sytuacji doktorantów w świetle przepisów wprowadzonych przez „Konstytucję dla nauki”. Nowe prawo wygasza studia doktoranckie i powołuje w ich miejsce szkoły doktorskie, które stały się ostatnio głównym przedmiotem zainteresowania Łukasza Kierznowskiego, ponieważ, jak mówi: „wszyscy mamy poczucie, że z kształceniem doktorantów w Polsce nie jest dobrze”.

Nowy model kształcenia doktorantów - interdyscyplinarny i elastyczny - jest jednym z najbardziej istotnych i kosztownych elementów wprowadzanej reformy szkolnictwa wyższego. Ograniczona zostanie masowość kształcenia doktorantów, ale przewiduje się utrzymanie liczby nadawanych stopni doktora na podobnym poziomie. Planuje się, że szkół doktorskich będzie stosunkowo mało, powstaną przy uczelniach i instytutach badawczych, posiadających odpowiednie uprawnienia. Trudniej też będzie się do nich dostać. Algorytm ich finansowania ma być tak opracowany, by zoptymalizować liczbę doktorantów i przeciwdziałać masowości. Nowe przepisy wprowadzają też powszechny system stypendialny, dzięki któremu wszyscy doktoranci otrzymają stypendia, jak jest to przyjęte na Zachodzie. Na chwilę obecną mówi się, że będzie to kwota ponad 2 tys. zł. netto, a po ocenie śródokresowej – ponad 3 tys. zł netto.

- Konstytucja dla nauki wzbudza wiele kontrowersji i można kłócić się o konkretne rozwiązania, można dyskutować nad szczegółami, ale pewne jest jedno – bez zwiększenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe żadna reforma się nie uda. Polska nauka jest zabiedzona i to m.in. z tego powodu nasi naukowcy nie mają szans na osiągnięcie takich wyników, jakie mają ich koledzy na Zachodzie. Liczę, że reforma jest tylko pierwszym krokiem do racjonalnego finansowania nauki w Polsce – mówi Łukasz Kierznowski.

Patrzy na reformę dwojako: z jednej strony jako osoba specjalizująca się, znająca system szkolnictwa wyższego i nauki oraz występujące w nim wzajemne powiązania, a z drugiej jako pracownik naukowy, doktorant, ale też aktywny przedstawiciel środowiska doktoranckiego. Obecnie jest wiceprzewodniczącym Krajowej Reprezentacji Doktorantów (KRD), organizacji ustawowo umocowanej do reprezentowania głosu ponad 40 tysięcy polskich doktorantów.

- Byliśmy bezpośrednio zaangażowani w prace nad reformą – dodaje. - Wiele rozwiązań, które zostały zapisane w nowej ustawie, pochodzi wprost od środowiska doktoranckiego. Niektóre negocjowaliśmy bardzo stanowczo. W efekcie reforma mimo swoich wad cieszy się w środowisku doktorantów, inaczej niż w pozostałych kręgach akademickich, pełnym poparciem. Wprowadzany model szkół doktorskich został zaakceptowany jednomyślnie przez wszystkie działające w Polsce porozumienia doktoranckie, a podkreślę, że nie są to środowiska amatorskie – jest tam wielu ekspertów z zakresu szkolnictwa wyższego, którzy naprawdę wiedzą, co mówią. KRD jest jedynie wyrazicielem głosu tych środowisk.

Znajomość rzeczy Łukasz Kierznowski potrafi przekuć na konkretne działania, na praktykę, o której też wiele się mówi przy okazji reformy. Doradza szkołom wyższym i instytutom badawczym, sporządza opinie i ekspertyzy prawne, szkoli pracowników naukowych i kadry administracyjne szkół wyższych. Prowadzi też własną firmę zajmującą się obsługą prawną uczelni. Przy tym wszystkim pozostaje naukowcem, a jego osiągnięcia, m.in. publikacyjne i konferencyjne, były podstawą przyznania wielu nagród, stypendiów i wyróżnień.

Na system szkolnictwa wyższego patrzy systemowo i wieloaspektowo. Z jednej strony zajmuje się tym naukowo, jest teoretykiem, ale z drugiej - nie ma tygodnia, by nie spotykał się z władzami jakichś uczelni lub instytutów badawczych, z doktorantami z różnych ośrodków. Jest w nieustannej delegacji. Zna głos maturzystów, studentów, doktorów, profesorów, rektorów i przedstawicieli ministerstwa – wszystko to, jak mówi, daje mu możliwość spojrzenia na system szkolnictwa wyższego i nauki z różnych punktów widzenia, a ponadto pomaga dostrzegać, co na naszym Uniwersytecie, w oparciu o doświadczenia innych, można ulepszać.

- Wszyscy zgadzamy się, że z nauką w Polsce nie jest dobrze, wymaga ona naprawy. Ta reforma niesie wiele szans, nie będzie jednak rewolucją – uważa. - Środowisko akademickie raczej nie jest rewolucyjne, poddaje się co najwyżej ewolucjom. Wiele elementów reformy, podobnie jak większość młodych osób działających w sektorze akademickim, popieram, ale dostrzegam też jej mankamenty. Ze szczególną troską patrzę na uczelnie regionalne, jak UwB, ponieważ to one budują społeczeństwo obywatelskie i zapewniają specjalistyczne kadry w regionach. Ich interes musi być zabezpieczony, ale też wiele musi się na nich zmienić – dodaje. – Reforma jest być może okazją także dla nas, byśmy tutaj, na naszym Uniwersytecie, przeprowadzili wewnętrzną dyskusję: jak jest, a jak byśmy chcieli, żeby było. Mamy wielki potencjał, ale jeśli kochamy nasz Uniwersytet, a ja kocham, to nie możemy udawać, że wszystko jest idealnie.

mgr Łukasz Kierznowski - doktorant i pracownik badawczo-dydaktyczny na Wydziale Prawa UwB, dwukrotny stypendysta Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia naukowe, wiceprzewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów kadencji 2018. Specjalizuje się w prawie edukacyjnym, autor i współautor publikacji naukowych, w tym książek, oraz licznych opinii i ekspertyz prawnych z zakresu szkolnictwa wyższego i nauki.