WYDZIAŁY
Poprzednia wersja strony

Wyobraźcie sobie, że jesteście żeglarzami...

Dr Anna Rybak z Wydziału Matematyki i Informatyki, inicjatorka utworzenia Centrum Kreatywnego Uczenia się Matematyki, koordynatorka uniwersyteckich „występów” na warszawskim Pikniku Naukowym, opowiada o matematyce, która może być odkrywaniem, żeglowaniem, inspiracją…

Pojawia się prawie na wszystkich uniwersyteckich imprezach promujących naukę. Ich bywalcy już rozpoznają dr Annę Rybak, która z globusem lub pomarańczą w ręce, zawsze z tym samym, niegasnącym zapałem i energią, opowiada o tajnikach geometrii sferycznej. Przy jej stanowisku szybko gromadzi się grupka fanów, którzy ze zdziwieniem stwierdzają, że matematyka może być fascynująca, choć tak jej w szkole nie lubili.

- Gdyby ktoś tak uczył mnie w szkole matematyki, pewnie robiłbym w życiu co innego – stwierdził, wysłuchawszy jej, starszy pan, który przyszedł z wnukiem na Dzień Akademicki na białostocki Rynek Kościuszki.

Sekret dr Rybak na fascynującą matematykę jest prosty:

- Chodzi o to, by nie była podawana jak na tacy, ale by uczniowie sami ją odkrywali, poczuli się badaczami, mieli prawo do błędów, zrozumieli, że jest przydatna – wyjaśnia.

Jej zdaniem uczniowie w polskich szkołach nie wierzą, że matematyka jest odkrywaniem rzeczywistości. Uważają, że na matematyce podaje się tylko prawdy absolutne, o których nie wypada dyskutować, a tym bardziej przeciętny człowiek nie może ich samodzielnie odkryć.

- Nie mają więc nawyku snucia przypuszczeń – mówi dr Rybak. - Boją się, że jak coś powiedzą źle, nie utrafią w myślenie nauczyciela, to słabo wpadną. A często błędy są bardziej kształcące i twórcze niż prosta droga do celu.

Na lekcjach prowadzonych przez dr Rybak w ramach Centrum Kreatywnego Uczenia się Matematyki, które stworzyła na Wydziale Matematyki i Informatyki UwB, nie ma więc ciszy. Uczniowie mogą podchodzić do kolegów, do tablicy, dopytywać nauczyciela, nie zgadzać się z nim. Punktem wyjścia do tematu jest zazwyczaj życiowa sytuacja.

- Wyobraźcie sobie, że jesteście żeglarzami – zaczyna, a dzieci już czują wiatr przygody. – Wypływacie z Lizbony do Nowego Jorku, stamtąd do Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich i musicie znowu wrócić do Lizbony.

Uczniowie, podzieleni na grupy, rysują na globusach trasę. Prowadzi po trójkącie.

- Jak nawigator wytyczy kurs? – pyta dr Rybak.  

Pada pierwsza odpowiedź: „Proste. Suma kątów trójkąta to 180 stopni i już wiadomo jak poustawiać przyrządy.” Ale uczniowie zaczynają uważniej przyglądać się narysowanemu trójkątowi.  Okazuje się, że jego boki są zakrzywione, więc może nie tak do końca odpowiada trójkątowi na płaszczyźnie.   Mierzą kąty i dodają uzyskane miary. Nie wierzą. Zaczynają badać inne trójkąty na powierzchni kuli. Grupa prezentuje swoje obliczenia. Każdy zespół ma inny wynik. Najpierw myślą, że gdzieś się pomylili, ale potem dochodzą do wniosku, że na  powierzchniach zakrzywionych suma miar kątów wewnętrznych trójkąta nie jest stała. Uczniowie w różnym wieku odkrywają to – i inne fakty z podstaw geometrii na powierzchniach zakrzywionych - drogą eksperymentowania, chociaż geometrie nieeuklidesowe są omawiane  dopiero na studiach. 

- Taki sposób prowadzenia zajęć nazywa się  czynnościową strategią nauczania matematyki – mówi Anna Rybak. -  Uczniowie reagują na nią świetnie. Chcą coś robić. Lubią pracować z pomocami dydaktycznymi, czegoś dotknąć, nacisnąć, doświadczyć organoleptycznie. Ważne są dwie rzeczy: komunikacja i narzędzia badawcze. Ale te narzędzia to nie muszą być „wypasione gadżety”. Czasami wystarczą zwykłe modele brył, najprostszy program komputerowy jak GeoGebra (dostępna bezpłatnie i powszechnie) albo rzeczy codziennego użytku. Trzeba też uczniów zainspirować. Ja robię to  stawiając odpowiednio sformułowane pytania, rozmawiając.

Zajęcia cieszą się w dużym wzięciem. Centrum oferuje lekcje dla szkół podstawowych, gimnazjów i liceów, prowadzi także comiesięczne seminaria dla nauczycieli.

Dr Rybak wie jak uczyć, bo ma w tym ogromne doświadczenie. Choć zdając na informatykę na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki na Uniwersytecie Warszawskim nie zamierzała pracować w szkole. Była pierwszym rocznikiem absolwentów informatyki ze stopniem magistra, na którym, o dziwo, było bardzo dużo kobiet. W latach 70., kiedy studiowała nie pracowało się jeszcze bezpośrednio na komputerach.

- Używało się podziurkowanych taśm z programami napisanymi w Algolu , albo  pakietów kart perforowanych z programami  napisanymi w języku Fortran – opowiada dr Rybak. - Wożone to było  do ośrodka w Świerku pod Warszawa, gdzie te materiały były odczytywane. Dostawiliśmy potem wydruki z rezultatami. Na uczelni były komputery marki Odra. W swoim pierwszym miejscu zatrudnienia – centrum obliczeniowym przy jednym ze zjednoczeń w  Białymstoku, używaliśmy komputerów Mera.

Kiedy była ma urlopie macierzyńskim jej miejsce pracy zostało zlikwidowane. Musiała podjąć decyzję co dalej, zrobiła więc uprawnienia pedagogiczne. Pracowała jako nauczyciel najpierw matematyki, potem informatyki. Pierwszy etat dostała w Szkole Podstawowej nr 19, przez sześć lat pracowała w Zespole Szkół Mechanicznych, a potem w katolickim liceum społecznym. Zawsze interesowały ją nowinki, jako jedna z pierwszych stosowała programy edukacyjne wspomagające nauczanie matematyki. Zapisała się do Stowarzyszenia Nauczycieli Matematyki, zaczęła jeździć na konferencje, pisać publikacje, robić badania na temat wykorzystania komputerów w nauczaniu matematyki. Na jednym z seminariów dr Edward Zych powiedział, że powinna zrobić doktorat.

- Byłam wtedy po 40. Zareagowałam śmiechem, że już za późno. Na co dr Zych też się roześmiał i powiedział, żebym się nie ograniczała. I ten pomysł jakoś zaczął we mnie kiełkować. Przewód doktorski otwierałam jeszcze jako  nauczycielka. W trakcie  pisania przeze mnie doktoratu na Uniwersytecie w Białymstoku został utworzony Instytut Informatyki i zaproponowano mi tam pracę – opowiada. -  Ale ciągle tkwi we mnie stary belfer. Na początku byłam nauczycielką martwiąca się tym, że uczniowie rozmawiają  na moich  lekcjach, z czasem przyszła umiejętność  zapanowania nad grupą, a doszłam do tego, że nauczyciele korzystają z moich doświadczeń, przychodzą do mnie po poradę, a mają do mnie zaufanie, bo jestem jedną z nich. 

Właśnie w odpowiedzi na zapotrzebowanie środowiska nauczycielskiego, planuje w najbliższej przyszłości wydać dwie kolejne książki: „Metodykę wykorzystywania tablicy multimedialnej w nauczaniu matematyki” i pozycję w języku angielskim o tym, jak inspirować  uczniów do odkrywania geometrii na różnych powierzchniach (w języku polskim książka już została wydana).