Zerwane łańcuchy wartości – ważny czas dla polskich klastrów. Ekspert z UwB o sile współpracy w czasach pandemii

Skutki pandemii odczuwa boleśnie wiele branż gospodarki. Mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym w zarządzaniu jako zerwanie łańcuchów wartości. Co to dokładnie oznacza tłumaczy dr Mariusz Citkowski z Instytutu Zarządzania UwB.

- Wyjaśnię to na przykładzie. Jeśli podlaski przedsiębiorca na potrzeby swojej działalności sprowadza surowce z całego świata niezbędne do produkcji, następnie przetwarza je, produkuje wyroby finalne, a swoją produkcję ponownie sprzedaje na cały świat - to wszystkie te elementy, kolejne działania tworzą łańcuch wartości jego przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę globalny zasięg epidemii koronawirusa, ten łańcuch wartości został teraz albo przerwany, albo strumień przepływu – zarówno napływu surowców, jak i odpływu gotowych wyrobów - został istotnie zawężony. W efekcie przedsiębiorca ma utrudniony dostęp do potrzebnych mu półproduktów, surowców czy materiałów, a z drugiej strony utrudniony jest też export, a więc sprzedaż produktów za granicę. Przedsiębiorcy stoją aktualne przed koniecznością zrewidowania swojej strategii działania. Podejmują próby znalezienia dostawców krajowych, jak i zdefiniowania nowych odbiorców, także krajowych. Wszystko po to, żeby przetrwać ten okres, a w przyszłości odbudować globalne łańcuchy wartości.

Zdaniem dr. Mariusza Citkowskiego to przetrwanie może być dużo łatwiejsze w przypadku firm zrzeszonych w klastrach.

- Klastry to skupiska podmiotów z danej branży, na przykład branży obróbki metali albo branży budowlanej, które ze sobą współpracują. Nie ma lepszego rozwiązania w kryzysowych sytuacjach niż współpraca w ramach klastrów. Od wielu lat mówi się - i osobiście podpisuję się pod tą tezą - że kooperacja klastrowa sprawdza się w szczególności w czasach trudnych, a z taką sytuacją mamy teraz do czynienia. Dla przykładu, powstanie Fundacji Klaster Polskie Jachty w 2010 r. było swoistą odpowiedzią producentów tego sektora zlokalizowanych na pograniczu województwa podlaskiego i warmińsko-mazurskiego na globalny kryzys finansowy w końcówce ubiegłej dekady. Oczywiście większe szanse, możliwości mają tu duże, rozbudowane klastry. Przykładem może być jeden z dwóch podlaskich Krajowych Klastrów Kluczowych - Klaster Obróbki Metali, w ramach którego Uniwersytet w Białymstoku jest partnerem strategicznym. Skupione są w nim przedsiębiorstwa z różnych sektorów: branży metalowej, ale też medycznej czy rolniczej. To bogactwo firm, różnorodność ich kompetencji sprawia, że w ramach klastra firmy mogą umocnić współpracę z dotychczasowymi albo znaleźć nowych podwykonawców czy dostawców surowców i w ten sposób częściowo chociaż zastąpić wspomniane, przerwane łańcuchy wartości na poziomie globalnym, łańcuchami krajowymi. Zwłaszcza, że firmy zrzeszone w klastrze mają też swoje własne, dodatkowe sieci kontaktów, które teraz mogą się przydać partnerom z klastra. Porównywalna sytuacja, jeśli nie identyczna, dotyczy drugiego Krajowego Klastra Kluczowego zlokalizowanego na Podlasiu, którym jest Polski Klaster Budowlany.

Jak przyznaje naukowiec, sam potencjał klastra to czasem za mało, by jego członków uchronić przed skutkami pandemii.

- Bo jeśli np. do jakiegoś typu produkcji nie ma surowców polskich, a ich import jest niemożliwy lub bardzo utrudniony, to kooperacja krajowa niewiele tu zmieni. Podobnie w przypadku dóbr eksportowych, na które w kraju nie ma popytu. Na budowę pełnego krajowego łańcucha wartości w obie strony – potrzeba czasu. Nie zawsze i nie wszystkie braki w łańcuchu dostaw i sprzedaży mogą skompensować współpracujące podmioty z klastra, ale na pewno w grupie jest więcej możliwości.

Jedno jest pewne: choć z racji swojej specyfiki nie wszystkie klastry równie dobrze poradzą sobie w obecnej sytuacji, dla wszystkich pandemia będzie swoistym sprawdzianem.

- Według danych Polskiej Agenci Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) z 2015 roku w naszym kraju funkcjonuje około 135 klastrów.  Dla nich wszystkich czasy kryzysu, obecnie pandemia, to doskonała okazja, by odpowiedzieć sobie na pytanie: czy naprawdę kooperujemy, czy istniejemy tylko formalnie? Jak wspomniałem wcześniej, trudne czasy to dobry moment, by ocenić wartość klastra, ale też by tę realną współpracę nawiązać lub rozwinąć. Wspomniany klaster metalowy powstał w 2007 r. jako pochodna wspólnej walki przedsiębiorstw ze wspólnym zagrożeniem. W latach 2004-2007 był to brak kadr z pożądanymi kwalifikacjami do pracy. Dziś klastry cementuje walka z przerwanymi łańcuchami wartości. W przypadku mniej rozwiniętych polskich klastrów ów przysłowiowy wróg, którego trzeba pokonać, może być jeszcze inaczej zdefiniowany. Łatwiej jednak pokonać go wspólnymi siłami – jeśli ma się wspólny cel lub wspólny problem czy zagrożenie do pokonania. Bo kiedy współpracować, jeśli nie w trudnych czasach? To wtedy poznaje się prawdziwych przyjaciół - także tych do kooperacji biznesowej.

W ocenie eksperta z UwB, klastry mogą teraz odegrać ważną dla gospodarki regionalnej i krajowej rolę.

- Współpraca klastrowa i jej efekty są korzystne nie tylko dla podmiotów w nich skupionych, ale też dla regionu i kraju lokalizacji. Tych 15 polskich Krajowych Klastrów Kluczowych, największych i najsilniejszych, możemy z całą pewnością traktować jako podmioty już bardzo rozwinięte, które mogą pełnić funkcje publicznie istotne, wręcz wyręczając w tym zakresie niektóre instytucje ku temu powołane. Na przykład wspomniany Klaster Obróbki Metali w chwili obecnej, w ramach walki z koronawirusem, projektuje i wdraża różnego typu rozwiązania związane z ochroną osobistą personelu medycznego i szeroko rozumianego społeczeństwa. To na przykład automat do produkcji masek ochronnych czy linia produkcyjna do produkcji przyłbic, boks do intubacji osoby zarażonej wymagającej wsparcia pracą respiratora, albo kiosk służący do pobierania wymazów od osób potencjalnie zakażonych wirusem.

Jak mówi dr Mariusz Citkowski, takie przykłady pokazują, że warto teraz pomyśleć o polityce rozwoju regionalnego czy nawet rozwoju kraju w oparciu o klastry.

- Można je wzmacniać czy wspierać ich rozwój na przykład zlecając im rozmaite zadania publiczne, chociażby związane z walką z epidemią. W pierwszej kolejności należałoby wesprzeć te największe, najbardziej rozwinięte klastry, ponieważ one - jak wspomniałem - mają już na tyle rozwinięty potencjał kooperacyjny, że mogą przeprofilować, uruchomić alternatywną ofertę produkcji dosłownie w ciągu tygodnia. Nie trzeba wtedy szukać dostawców czy producentów poza granicami kraju. Takie wsparcie pozwoliłoby z jednej strony rozwinąć te klastry, z drugiej - szybko uruchomić krajową produkcję potrzebną w danym momencie, w skrajnych przypadkach reanimować poszczególne elementy polskiego przemysłu. Pytanie, na ile wystarczy nam determinacji, aby odpowiedzialnie kreować warunki gospodarcze do budowy krajowych łańcuchów wartości w ujęciu globalnym. Klastry warto wspierać także dlatego, że nie wspiera się tylko pojedynczych firm, a całe sektory, gałęzie przemysłu, pośrednio wspiera się regiony i polską gospodarkę. Jak pokazuje życie, wsparcie klastrów może również pomóc w walce z aktualnymi zagrożeniami, zarówno w sferze gospodarczej, jak i społecznej. 

Zwłaszcza, że na skutek epidemii w światowej gospodarce z pewnością dojdzie do zmian i przewartościowań.

- Procesów globalizacji nic i nikt nie jest w stanie zatrzymać, tym bardziej wirus. Natomiast oczywiście obudzimy się w zupełnie innym globalnym układzie ekonomicznym i geopolitycznym. To bez dwóch zdań. Z pewnością nieco zmieni się struktura geograficzna źródeł zaopatrzenia w surowce i półprodukty. Dotyczy to między innymi relacji pomiędzy gospodarką krajów europejskich a Chinami – pandemia precyzyjnie ukazała duże uzależnienie od chińskiego łańcucha wartości całej europejskiej gospodarki. Już teraz np. mówi się o zwiększeniu europejskiej produkcji niektórych produktów z sektora „białej gospodarki” - takich jak maski ochronne, sprzęt i wyposażenie medyczne. Pytanie, czy te zmiany faktycznie zajdą i na jak długo, czy nie są to tylko polityczne deklaracje podyktowane chwilą. Ale raczej na pewno te łańcuchy wartości zostaną odbudowane z większym udziałem lokalnej i europejskiej gospodarki. No i zmieni się nieco pojmowanie branż strategicznych. Pandemia jest swoistą nauczką dla kreatorów życia gospodarczego, ale też nam wszystkim otworzyła oczy, że nie tylko nowymi technologiami teleinformatycznymi człowiek żyje. Choć one oczywiście także bardzo się teraz przydały: umożliwiły nam komunikowanie czy np. zdalne kształcenie. Jednak teraz, także pod wpływem presji społecznej, większy niż do tej pory nacisk położymy na sektor zdrowotny - przemysł i usługi medyczne. Prawdopodobnie zmieni się też koszyk dóbr statystycznego „Kowalskiego”, jego zwyczaje konsumenckie i zakupowe. Jak dokładnie? To za kilka lat zapewne opiszą szczegółowo ekonomiści i socjologowie.

 

rozmawiała Katarzyna Dziedzik